cześć piękna!

Jestem Olga

Niemal 20 lat życia tą pracą we własnym ciele. Siedem lat towarzyszenia innym. I podejście, które ewoluowało od jogi do integratywnego coachingu somatycznego.

Jestem certyfikowaną coachką somatyczną pracującą w podejściu trauma-informed, facylitatorką jogi terapeutycznej i praktyczką ucieleśnienia. Od siedmiu lat pracuję przede wszystkim z kobietami i osobami z doświadczeniem kobiecości, indywidualnie i w grupach, wspierając je w ponownym nawiązywaniu kontaktu ze sobą, swoim ciałem, potrzebami i własną żywotnością.

Moja własna droga rozpoczęła się niemal dwie dekady temu i moja praca zawodowa ewoluowała razem ze mną. To, co zaczęło się od jogi i ruchu ucieleśnionego, z czasem rozwinęło się w integratywne podejście somatyczne, które łączy edukację o układzie nerwowym, relacyjną uważność, eksplorację prowadzoną przez ciało oraz głęboką wiedzę Somy ( żywy organism ciałoumysłu ).

Moja praca wspiera osoby, które mają dość ciągłego przetrwania, dopasowywania się, nadmiernego funkcjonowania i porzucania siebie, żeby czuć się bezpiecznie, kochanymi, wartościowymi lub mieć poczucie kontroli.

Wspólnie wracamy do ciała, przyglądamy się ochronnym wzorcom i tworzymy przestrzeń na coś więcej niż samo przetrwanie: więcej sprawczości, zaufania do siebie, pragnienia, wyboru i żywotności.

Moje podejście jest trauma-informed, relacyjne, oparte na ciele i z natury integratywne. Nie pracuję według sztywnych protokołów ani uniwersalnych recept.

Podążamy za Sōmą, żyjącym ciałoumysłem, i pracujemy z tym, co rzeczywiście jest obecne w danym momencie.

Wierzę, że uzdrawianie i ucieleśniona transformacja dokonują się poprzez relację:

z ciałem,
z układem nerwowym,
z emocjami,
z niezaspokojonymi potrzebami,
z ochronnymi wzorcami,
z innymi ludźmi,
z prawdą,
z wyborem,
ze sprawczością,
z przyjemnością,
z natura,
,i z własną żywotnością.

Bo nie chodzi tylko o to, żeby nauczyć się lepiej przetrwać.

Chodzi o to, żeby znów stać się naprawdę dostępną/dostępnym na życie, które naprawdę chcesz żyć.

Szkolenia, certyfikaty i edukacja zawodowa

Moja praca opiera się na integracyjnej edukacji somatycznej, praktyce trauma-informed, nauce o układzie nerwowym, ucieleśnionym ruchu, tradycjach kontemplacyjnych i doświadczeniu własnego życia.

Obok mojej osobistej drogi uzdrawiania ukończyłam liczne szkolenia zawodowe i nieustannie pogłębiam swoją wiedzę oraz praktykę w tym obszarze: 

Trauma Center Trauma Sensitive Yoga 

Center for Trauma and Embodiment

300-hours

MindBody (somatic ) Coaching Certification

The Embody Lab

120 hours

Training with Dr. Scott Lyons, Kai Cheng Thom, Manuela Mischke-Reeds, Staci Haines, Dr. Rae Johnson, Dr. Arielle Schwartz, Licia Sky, Richard Strozzi-Heckler

Integrative Somatic Trauma Therapy

The Embody Lab

60 hours

Training with Dr. Scott Lyons, Nkem Ndefo, Dr. Bessel van der Kolk, Pat Ogden, Peter Levine, Stephen Porges, Deb Dana, Kai Cheng Thom, Dr. Arielle Schwartz, Manuela Mischke-Reeds, Staci Haines, Gabor Maté

Somatic Stress Release Practitioner Training

The Embody Lab

100 hours

Training with Dr. Scott Lyons

Somatic Attachment Therapy

The Embody Lab

60hours

training with Dr. Scott Lyons, Diane Pool Heller, Manuela Miscke Reeds, Kai Cheng Tom, Gabor Mate, Peter Levine, Dr. Daniel Siegel, Karine Bell, Dr. Ruella Frank, Dr. Fanny Brewster, Dr. Anne Wieser Cornelle, Nkem Ndefo, Bonnie Bainbridge Cohen

Somatic Parts Work Level 1 (IFS-Informed)

The Embody Lab

Training with Fran D. Booth

Healing Trauma & Addiction: A Holistic Approach to Recovery

The Embody Lab

Training with Gabor Maté

Healing Trauma with Dr. Peter Levine

The Embody Lab

8 hour masterclass

Mindful Trauma-Informed Yoga

Yoga Medicine

20 hours

300RYT Yoga Teacher Training

Samadhi Yoga

Registered Yoga Teacher

Embodied Activism

The Embody Lab

25 hours

Training with Nkem Ndefo, Farzana Khan, Dr. Rae Johnson

Ashtanga Yoga Teacher Training

 

Uk,40 hours

Training with David Swansen

my story is my purpose

Przez większość życia zmagałam się z problemami psychicznymi i fizycznymi, nosząc w sobie poczucie, że coś jest ze mną głęboko nie tak.

Byłam bardzo wrażliwym dzieckiem dorastającym w komunistycznej Polsce, z bardzo młodymi rodzicami, którzy sami nieśli nierozpoznaną traumę związaną z powojenną biedą i niestabilnością. Wiele z tego bólu nigdy nie zostało nazwane, a jednak żyło w naszych ciałach i relacjach.

Z czasem zrozumiałam, że trauma nie musi być pojedynczym, katastrofalnym wydarzeniem. Może być przewlekła, relacyjna, systemowa, międzypokoleniowa. Może wyglądać jak emocjonalne zaniedbanie, bycie niewidzianą lub niesłyszaną, opresja, migracja czy życie bez poczucia bezpieczeństwa i własnego głosu.

Mój układ nerwowy bardzo wcześnie zaczął się adaptować.Nauczyłam się być „grzeczna”, tłumić wszystko w sobie, ignorować własne potrzeby i zamieniać podatność na zranienie w złość albo uległość, żeby przynależeć.

te adaptacje były inteligentne. Pomogły mi przetrwać. Z czasem stały się jednak również podłożem odłączenia od siebie, uzależnienia, autoagresji i szkodliwych relacji.

Po przeprowadzce do Nowego Jorku w wieku pięciu lat częste zmiany szkół, bullying i kulturowe wykorzenienie pogłębiły moje poczucie, że nie przynależę. W moim domu nie rozmawiało się o emocjach, więc moje ciało niosło to, co nie miało gdzie indziej ujścia.

 

W wieku nastoletnim i we wczesnej dorosłości żyłam w trybie przetrwania, nie wiedząc nawet, że tak jest. Moje życie stało się cyklem intensywności, odrętwienia, chaosu, tęsknoty i ucieczki. W wieku 23 lat znalazłam się na dnie i zostałam bezdomna.

To, co nastąpiło potem, nie było linią prostą, lecz spiralą uzdrawiania.

Spędziłam lata w leczeniu uzależnienia i procesie zdrowienia, terapii rozmową oraz przestrzeniach rozwoju osobistego, wykonując głęboką pracę poznawczą i emocjonalną. Pomogło mi to zrozumieć siebie, ale moje ciało wciąż nie potrafiło czuć się bezpiecznie.Byłam niezwykle lękowa i wciąż powtarzałam te same toksyczne wzorce relacyjne, co utrzymywało mnie w cyklach wstydu.

Kiedy po latach doszło do nawrotu, to właśnie moje ciało ostatecznie poprowadziło mnie z powrotem do domu.

Joga, oddech, ruch i świadomość somatyczna powoli przywracały mi kontakt z odczuwaniem, obecnością i wyborem.

Po raz pierwszy zaczęłam czuć się obecna, ugruntowana i żywa.

Potem zdiagnozowano u mnie raka tarczycy.

Ta diagnoza coś we mnie otworzyła.

Zmusiła mnie do zwolnienia, głębszego słuchania i troszczenia się o swoje ciało zamiast ciągłego wywierania na nie presji. Zrozumiałam, że traktowałam swoje ciało jak maszynę i za wszelką cenę próbowałam siebie kontrolować i naprawiać.

Zaczęłam medytować, zmieniłam swoją relację z jedzeniem i odpoczynkiem, zaczęłam stawiać granice, stałam się mniej sztywna i lękowa, próbowałam nowych rzeczy, pozwalałam sobie na więcej zabawy, zakończyłam toksyczne relacje i ponownie zobowiązałam się do trzeźwości.

Kiedy moje ciało zaczęło doświadczać większego wsparcia, przestrzeni i przyzwolenia, zaczęłam doświadczać głębokiego poczucia więzi, współczucia dla siebie i przynależności do tego życia, tej planety, tego wszechświata.

Kiedy uznano mnie za wolną od choroby, wiedziałam, że moja praca życiowa będzie przebiegać na styku uzdrawiania, ucieleśnienia, duchowości i mądrości układu nerwowego. healing, embodiment, spirituality, and nervous system wisdom.

Pierwsze szkolenie nauczycielskie jogi ukończyłam w 2018 roku. Przez pewien czas praktykowałam i uczyłam Ashtangi, aż rozpoznałam, że powtarzam te same wzorce, których nauczyłam się w traumie: przymus, karanie siebie, perfekcjonizm i traktowanie ciała jak maszyny, którą trzeba zoptymalizować. W tym czasie pojawiły się również bardzo niepokojące oskarżenia dotyczące przemocy seksualnej wobec twórcy Ashtangi, Pattabhi Joisa. Czułam całym ciałem, że to nie jest zgodne ze mną ani z tym, jak chcę praktykować i nauczać.

Podczas pandemii rozpoczęłam głęboką podróż shadow work i samopoznania poprzez różne szkolenia online, zgłębiając to, jak trauma i ochronne wzorce przejawiają się w ciele, podświadomości, strukturach podkorowych mózgu i autonomicznym układzie nerwowym.

Zaczęłam rozumieć, że wiele części mnie, które wcześniej osądzałam lub próbowałam wyeliminować, było w rzeczywistości ochronnymi wzorcami ukształtowanymi przez przetrwanie i uwarunkowanie.

Wtedy naprawdę zrozumiałam, że nigdy nie byłam zepsuta. Moje ciało próbowało mnie chronić. I was never broken, but that my body was protecting me.

Uzdrawianie i ucieleśniona transformacja, jak odkryłam, nie są procesem linearnym. Poruszają się spiralnie, warstwami i poprzez sezony.

Everything started to click.

Trauma nie była wadą. Była raną, która uruchomiła adaptację. Ochronę. Inteligencję.

Odeszłam ze środowisk, które wzmacniały krzywdę, i zaczęłam rozwijać łagodniejsze, bardziej pełne współczucia i prowadzone przez ciało podejście.

W 2023 roku ukończyłam szkolenie Trauma Sensitive Yoga w Center for Trauma & Embodiment założonym przez Bessela van der Kolka. Później kontynuowałam edukację w The Embody Lab oraz ukończyłam szkolenia z coachingu mindbody, integracyjnej terapii traumy i przywiązania, somatic parts work oraz uzyskałam certyfikację jako praktyczka somatic stress release.

Dziś moja praca koncentruje się na tworzeniu prowadzonych przez ciało, opartych na odporności psychofizycznej i relacji przestrzeni — szczególnie dla kobiet i osób femme-bodied — w których mogą ponownie nawiązać kontakt ze swoim ciałem, odzyskać sprawczość i przypomnieć sobie o własnej wrodzonej mądrości.

Wiem z własnego doświadczenia, a także z pracy z układami nerwowymi, którym miałam zaszczyt towarzyszyć, że niezależnie od tego, jak bardzo czujemy się utknięci, odłączeni czy przytłoczeni, transformacja i uzdrawianie są możliwe.

W naszym własnym tempie.

I nauczyłam się również, że ta praca nie polega wyłącznie na uzdrawianiu tego, co się wydarzyło.

Chodzi o rozwijanie zdolności do doświadczania większej części tego, co jest możliwe.

Więcej wyboru. Więcej więzi. Więcej ekspresji. Więcej przyjemności. Więcej sprawczości. Więcej życia.

Poza moją pracą zawodową ucieleśnienie nadal jest moją praktyką.

Pole dance jest ważną częścią mojego procesu uwalniania się od uwewnętrznionej mizoginii i toksycznego wstydu oraz odzyskiwania tego, co uważam za swoje przyrodzone prawo: zaufania do ciała, zmysłowości i żywotności tu i teraz.

Głęboko odżywiają mnie natura, twórczość, ruch ucieleśniony, eksploracja świadomości, podróże i troska o społeczność. Jestem artystką, chodzę po lasach, kocham plaże i od lat jestem wolontariuszką w schroniskach dla zwierząt.

Ta praca to nie jest coś, co robię.

To coś, czym żyję.

all of
you is welcome here

w jaki sposób pracuję

Moje podejście ma charakter integracyjny.

Nie pracuję w oparciu o jedną, zamkniętą metodę, ponieważ układ nerwowy nie istnieje w izolacji.

Moja praca czerpie z wielu somatycznych, psychologicznych, relacyjnych, terapeutycznych i kontemplacyjnych nurtów.

Nie są to techniki stosowane mechanicznie. Są to języki percepcji, które wpływają na to, jak słucham, jak śledzę proces i jak reaguję w czasie rzeczywistym.

W zależności od tego, co się pojawia, ta praca może czerpać z:

• Somatic Parts Work (IFS-informed) & shadow work
• Polyvagal Theory & nervous system science
• Somatic Experiencing, Hakomi, Inner Relationship Focusing, and Sensorimotor-informed approaches
• Trauma-sensitive yoga and attachment-informed approaches
• Body-Mind Centering & somatic stress release
• Authentic movement and somatic dance
• Mindbody coaching
• Ekspresji poprzez głos, pisanie, obrazy i ucieleśniony ruch
• Współczesnych badań nad neurobiologią stresu i traumy oraz psychologii somatycznej

Nie musisz znać ani rozumieć żadnego z tych nurtów.

Po prostu wpływają one na to, jak postrzegam, dostrajam się, nadaję tempo i wspieram Twój system w danym momencie.

To praktyka oparta na...

dostrojeniu — ciało-przede-wszystkim — która podąża za inteligencją Somy w jej żywym, zmieniającym się ruchu.

Nauczyciele, mentorzy i linie przekazu

Na moją pracę wpłynęło wiele nurtów wiedzy z obszaru somatyki, uzdrawiania traumy, nauki o układzie nerwowym, ucieleśnienia, praktyk kontemplacyjnych, ruchu i psychologii głębi.

Do osób, które miały szczególny wpływ na moje rozumienie tej pracy, należą:

Peter Levine, Stephen Porges, Deb Dana, Pat Ogden, Bessel van der Kolk, Gabor Maté, Dick Schwartz, Carl Jung, Eugene Gendlin, Staci Haines, Nkem Ndefo, Kai Cheng Thom, Scott Lyons, Manuela Mischke-Reeds, Rae Johnson, Arielle Schwartz, Ram Dass, Jack Kornfield, Alan Watts, Gabrielle Roth, and Wilhelm Reich.

Obok profesjonalnej edukacji moje doświadczenie życiowe, nieustanna praktyka, twórczość, duchowość, ruch i relacje nadal kształtują sposób, w jaki słucham, uczę się i pracuję.

Gdybyś była moją najlepszą przyjaciółką, wiedziałabyś:

  • Poza moją pracą zawodową ucieleśnienie nadal jest moją praktyką, a nie tylko zawodem.

    Jestem artystką, chodzę po lasach, kocham plaże, intensywnie czuję, od lat jestem wolontariuszką w schroniskach dla zwierząt i nadal wierzę, że ruch, twórczość, rytuał, śmiech, muzyka, natura i wspólnota mogą być lekarstwem.

    Pole dance stał się częścią mojej własnej drogi odzyskiwania zmysłowości, zaufania do ciała, przyjemności i ekspresji po latach wstydu i odłączenia.

    Kocham jogę, authentic movement, taniec, tworzenie sztuki, śpiewanie w samochodzie, pisanie, dziwny humor, psy, pizzę, kombuchę i spędzanie długich chwil samotnie, w kontemplacji, naturze i wyobraźni.

    Jestem Polką i Amerykanką i często myślę jednocześnie w dwóch językach.

    I tak, cała Ty jesteś tutaj mile widziana.

my somatic manifesto

Nie wierzę, że jesteś „zepsuta”.

Wierzę, że Twoje ciało jest inteligentne, adaptacyjne i ma wrodzoną zdolność do reorganizacji, wzrostu, transformacji i uzdrawiania.

Wierzę, że wielu z nas żyje w warunkach, do których nasze ciała nie były stworzone. Szybkie, nadmiernie stymulujące środowiska, napędzane produktywnością, które nagradzają odłączenie od siebie i nazywają to sukcesem. Kultura, która uczy nas ignorować sygnały ciała, optymalizować, „regulować”, biohackować i forsować się zamiast słuchać. Wpływ środowisk, struktur i systemów, które kształtują nas na poziomie ciała, umysłu, serca i układu nerwowego, jest głęboki i często niezauważany.

To, co często patologizujemy jako lęk, wypalenie, odrętwienie, nadreaktywność czy „za dużo”, to w rzeczywistości układ nerwowy robiący dokładnie to, do czego został zaprojektowany: adaptuje się i przetrwa.

Stres ma przepływać przez ciało. Aktywacja ma narastać, a następnie ustępować. Jesteśmy stworzeni do poruszania się pomiędzy aktywacją a regeneracją. Jednak we współczesnym życiu aktywacja często pozostaje włączona. Cykl nie zostaje domknięty. Z czasem nieprzetworzony stres może stać się naszym punktem wyjścia.

Wiele modeli terapeutycznych, rozwojowych i coachingowych koncentruje się na redukcji objawów lub zwiększaniu wydajności. Znacznie rzadziej pojawia się pytanie, czy Twoje reakcje rzeczywiście mają sens w kontekście świata, w którym żyjesz, i tego, czego doświadczyło Twoje ciało.

Interesuje mnie coś więcej niż redukcja objawów.

Co staje się możliwe, kiedy ciało ma większą pojemność?

Większa pojemność do czucia. Większa pojemność do odpoczynku. Większa pojemność do ekspresji. Większa pojemność do pozostawania w kontakcie. Większa pojemność do doświadczania przyjemności i pragnienia. Większa pojemność do odpowiadania zamiast automatycznego reagowania. Większa pojemność do podążania w stronę tego, czego naprawdę chcemy.

Somatyka wychodzi z innego założenia:

Twoje odczucia, symptomy i podświadome wzorce nie są Twoim wrogiem.

Są komunikatem.

Ciało mówi poprzez odczuwanie, napięcie, impuls, emocje, oddech, ruch i rytm.

To nasz pierwszy język.

Nie możesz samym myśleniem wyjść ze wzorców, które żyją w układzie nerwowym. Wgląd ma znaczenie, ale transformacja dokonuje się poprzez przeżyte, ucieleśnione doświadczenie.

Ta praca nie polega na tym, żeby cały czas być spokojną i „uregulowaną”.

Chodzi o pojemność.

O pojemność do czucia bez rozpadu.

Do mobilizacji bez wypalenia.

Do odpoczynku bez poczucia winy.

Do pozostawania w kontakcie ze sobą w chwilach intensywności.

Do posiadania większego wyboru.

Pojemność to nie tylko zdolność do większej ilości przetrwania. To zdolność do doświadczania większej ilości życia.

Wierzę również, że bezpieczeństwo i przynależność nie są rozdzielane po równo. Opresja, dyskryminacja, trauma i brak dostępu do zasobów powodują przewlekły stres układu nerwowego u wielu osób i społeczności. Nazywanie tego ma znaczenie.

Jednocześnie wierzę, że ucieleśnione uzdrawianie nie powinno być czymś zarezerwowanym dla wybranych.Wszyscy mamy ciała. Wszyscy nosimy w sobie wrodzoną mądrość, zdolność do adaptacji i możliwość ponownego nawiązania kontaktu ze sobą.

Zanim pojawiła się współczesna terapia i kultura optymalizacji, ludzie gromadzili się razem. Poruszaliśmy się razem. Oddychaliśmy razem. Wykorzystywaliśmy rytm, dźwięk, ruch, rytuał, dotyk, opowieści i wspólnotę, aby regulować się i ponownie nawiązywać kontakt.

Ta praca nie jest nowa.

to przypomnienie.

Uzdrawianie i transformacja nie polega na stawaniu się lepszą maszyną.

Chodzi o stawanie się w pełni człowiekiem w świecie, który często wymaga od nas porzucenia samych siebie.

A stawanie się coraz bardziej żywą jest częścią tej pracy.

pl_PLPolski